news_339

Wolontariat zamieniam na przyjaźń

Wolontariat zamieniłam na przyjaźń, tak mówi wolontariuszka Monika Rachubka-laureatka tytułu "Wolontariusz roku 2015".Monika została poproszona o opowiedzenie swojej przygody z wolontariatem w Gimnazjum nr 2 im. Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Czerwionce-Leszczynach w celu zainspirowania swoich następczyń wolontariuszek i wolontariuszy. Monika z Panią Agatą, kolejny raz przekazali wolontariuszom woreczek-kopertkę pełną grosików, którą zespołowo przeliczyli, przeznaczając pieniądze na karmę dla zwierząt.

Monika napisała krótki list:

 " Dzień dobry,wysyłam Pani nasze wspólne zdjęcie z Panią Janowicz. 
Historia pieniędzy:
Za każdym razem, po powrocie z zakupów, wspólnie z Panią Janowicz odkładamy drobne do specjalnego woreczka - na schronisko. Po zapełnieniu się woreczka przynosimy go do Gimnuzjum nr 2, gdzie dzięki Pani Bożenie Bierowiec-Chrustek dotrą do celu. 

Historia moja i Pani Janowicz:
Pewnego popołudnia w Gimnazjum nr 2 na lekcji fizyki pani Chrustek poinformowała klasę w której byłam-2b, o pewnej nauczycielce języka rosyjskiego, która już nie pracuje i potrzebuje pomocy (była samotna i po wylewie) w postaci pójścia na zakupy, włożenia przykładowego koca do szafy w górnym rogu, odkurzenia mieszkania etc. Siedząc w ławce pomyślałam, że chętnie się zgłoszę, zapytałam się moich dwóch przyjaciółek, czy poszłyby ze mną, a one się zgodziły. Zgłosiłyśmy się. Tego samego dnia o ustalonej godzinie wszystkie cztery, razem z Panią Chrustek, poszłyśmy do Pani Janowicz. Chwilę przed wejściem do mieszkania myślałam, czy Pani mnie polubi... Zadzwoniłyśmy, a Pani Janowicz z szerokim uśmiechem otworzyła nam drzwi. Po krótkiej rozmowie zapoznawczej poszłyśmy na pocztę. Padało, ale sobie poradziłyśmy. Byłyśmy z koleżankami umówione na kolejną wizytę, chodziłyśmy na zakupy w trójkę. Naszym zadaniem było tylko kupowanie potrzebnych artykułów, wyrzucanie śmieci, ponieważ Pani jest bardzo samodzielna i wszystko inne robi sobie sama. Zdarzało się, że szłyśmy we dwie, ale rzadko. Po pewnym czasie koleżanki nie mogły dalej chodzić i zaczęłam chodzić sama. Bardzo pokochałyśmy się z Panią, świętowałyśmy wspólnie wiele uroczystości, jeździmy z moim tatą na cmentarz, do lekarza i na zakupy, a z mamą przekazujemy sobie przeczytane gazety i warzywa z działki. Moja przyjaźń z Panią trwa ponad dwa lata i nadal kwitnie, za co jestem niezmiernie wdzięczna Pani Bożenie Bierowiec-Chrustek.
Z poważaniem, Monika Rachubka "

Dziękujemy Monice za to, że potrafiła znaleźć w wolontariacie tak wielką pasję i kontynuuje ją nadal, bezinteresownie pomagając.